|
Archiwum
|
Wpisy z tagiem: ja myślę
piątek, 03 lutego 2012
Codex
Wśród tych wszystkich zdarzeń jakie zaskakują mnie w łóżku, mogę wyróżnić śmierć Szymborskiej czy trzeci z rzędu remis Barcelony. Mimo, że mieszkam w wielkim i starym domu, gdzie drzwi są grube i skrzypiące, to wszystko słyszę. Radio mamy, telewizor taty. Codziennie leże na łózku, wpatrzony w biały sufit, a wokół mnie dym z papierosa załamuje symetrię ścian. Pohukiwania ojca za ścianą docierają do mnie z opóźnieniem, bo rozkołysane i senne fale muzyki, dym z papierosa i głowa wciśnięta w poduszkę, skutecznie zagłuszają cały boży świat. Tkwię, więc w swojej błogiej nieświadomości. Od czasu do czasu podrywam się i zmieniam płytę. Wtedy migający ekranik komputera kusi swoją kolorowością i nęci mnie. Jeden link, potem drugi i trzeci. Po chwili pochylony nad migającym ekranem wiszę z zaintersowaniem wczytując się w głupoty ze świata. Ciekawymi głupotami dzielę się z innymi, niech też pogłupocieją ze mną. Gdy wracam do łóżka i odpalam kolejnego papierosa to znów mnie nastaje świt. I tak codzień.
niedziela, 08 stycznia 2012
Central and Remote
W samozaparciu trwam już od dłuższego czasu. Staram się przemóc w sobie tą nieznośną myśl, która zrodziła się w mojej głowie dawno temu. Myśl mimo lepszych i gorszych dni niczym nie wzruszona tkwi między uszami. Wzmagają ją sytuacje gdy zmęczony odpalam ostatniego papierosa. Papieros tli się udając świetlika na patyczku. Puszczałem dziś lampiony, w kształcie serca - dodam. Zapalniczka parzyła mnie w palce, ale dalej trwałem w durnym i egoistycznym przekonaniu, że mój lampion poleci najwyżej, doleci gdzieś, gdzie ktoś zobaczy ten lampion-serce i poszuka mnie. Poszuka i znajdzie. A gdy już znajdzie to złapie mnie za poły płaszcza, strzepnie popiół z papierosów i wytrzęsie. Wtedy lewym uchem wyleci głupia myśl, spadnie na ziemię i się roztrzaska, tak żeby nikt już jej nie mógł podnieść i zobaczyć. Być może zaraziłby się tą głupią myślą. Ona jest jak wirus. Z ostatnim tchnieniem wylatuje smużka z ust i wędruje wśród ludzi. Znajduje szczęśliwego człowieka i przez ucho wpada mu do głowy, a potem nie chce wyjść. Biedne ludzie.
piątek, 25 listopada 2011
Ice Age
Zdewaluowałem lektoraty i wf z korzyścią dla snu. Wczoraj pomyślałem, że 8h snu jest moim marzeniem. Dzisiaj obudziłem się, kiedy nikogo nie było już w domu i dotarło do mnie, że się wyspałem. Hodowla worów pod oczami się zmniejszyła, a nastrój pomimo wydarzeń ostatniego tygodnia zmienił się na lepsze. Świetnie. Nie zmieniłem statusu związku, nie rzuciłem fajek, noszę te same buty. Jest jednak coś nowego. Nie mam czasu moi drodzy, nie mam go w ogóle. Czas stał się towarem równie deficytowym, co fajki w liceum. Trochę to przykre, ale wiele jest zjawisk przykrych, więc nie mam na co narzekać. Ciao.
sobota, 22 października 2011
Under Your Wings I'll Hide
Siedzę w starym fotelu i piję kawę z kubka, który był prezentem od BP. BP to takie małe państewko, które czasem coś sknoci, ale ogólnie jest w porządku, bo ma zielone logo i fajne kubki można dostać w ichniejszych placówkach. Kubki są kolorowe i przedstawiają uśmiechniętych przedstawicieli różnych europejskich państw. Przy okazji stereotypowo przedstawiają każde z państw, np. Włochy po takiej małej ofercie edukacyjnej z kubka ja osobiście wziąłbym za państwo, w którym gra się jedynie w piłkę nożną, jeździ na skuterach, pije wino i je spaghetti. Wiem to i jestem w pełni świadom, że stereotypy są potrzebne w każdej społeczności, jako wentyl bezpieczeństwa, jednak przy tej wiedzy jestem również świadom niebezpieczeństwa jakie niesie za sobą fałszywe przedstawienie danej społeczności przy pomocy stereotypu jako narzędzie. Jednak dzieci lubią kolorowe przedmioty, dorośli lubią "darmowe" kolorowe przedmioty, a tacy ludzi jak ja nie lubią BP jako wszechmocnego państewka na globalnym rynku. Oczywiście powyższe kilka zdań to subiektywna forma oceny, połączona z muzyką Immanu El jest to wręcz trochę żalu przeklikanego z głowy na klawisze. Jednak najbardziej w tym wszystkim przykre jest to, że piję z kubka marki BP, chodzę w koszuli marki H&M, noszę buty marki Adidas, piszę na komputerze marki Acer, palę papierosy marki Imperial Tabacco, piję kawę marki Nescafe. Jestem chodzącą reklamą i raczej nic nie jestem w stanie z tym zrobić. Na sam koniec przytoczę słowa Slavoja Żiżka: "Jesteśmy plantacjami buntu bez ryzyka, bez winy, dla świętego spokoju". Jestem plantacją buntu, bez cienia szans na realną zmianę zastanej rzeczywistości, hodowaną na globalnym poletku.
niedziela, 04 września 2011
The Achnor Song
Chciałbym chodzić parkowymi alejkami ze słuchawkami na uszach, które wytłumiłyby dźwięki na zewnątrz. Wtedy słuchawki wpuszczałyby do moich kilku centymetrów sześciennych własnego, całkiem prywatnego lorem ipsum, dźwięki starannie wyselekcjonowane z gąszczu pomyłek. |